Turcja – all inclusive po naszemu

Turcja – kraj gdzie zaczyna się Azja, a kończy Europa? Kraj na pograniczu tych dwu kontynentów, to na pewno – myśmy zdecydowali się na wypoczynek po bardzo intensywnych wyjazdach uznając, że i nam się przyda odpoczynek, relaks i trochę luksusu.

W końcu Turcja to kraj pięknych plaż, ciepłego morza. pewnej pogody i wspaniałych obiektów gastronomicznych. Zostaliśmy przekonani do pobytu w miejscowości Kusadasi. Czekało nas dwa tygodnie słodkiego lenistwa, z drinkami i regeneracja zmęczonych mięśni.

Zaczęło się słodkie lenistwo, drinki z palemkami, smaczna kawka i herbatka, słodkie lenistwo nad basenem lub na plaży. Uginające się stołu w trakcie posiłków i ……

no właśni zaczęło się i – i szybko się skończyło, super wypoczywać ale po dwóch dniach pobytu zaczęło nas nosić, ile można siedzieć w ogrodzonym terenie hotelu? Dla jednych pewnie cały termin pobytu, jednak nie dla nas, więc zaczęliśmy szukać informacji o okolicy. Ku naszemu zdziwieniu, to hotel stara się zatrzymać swoich gości zasłaniając świat zza swoimi murami. O pierwszej niepowtarzalnej atrakcji zza murów dowiedzieliśmy się szybko i niezwłocznie chcieliśmy się tam znaleźć.

Dom Najświętszej Marii Panny

 

Zgodnie z najnowszymi badaniami archeologicznymi, w tym miejscu ostatnie lata na ziemi miała spędzić Matka Jezusa, sprowadzona w to miejsce między 37 a 45 rokiem n.e. przez św. Jana, gdy w Jerozolimie nasiliły się prześladowania chrześcijan. W miejscu obecnej budowli pochodzącej z VI w. odkryto, że powstała ona na fundamentach budowli z I wieku naszej ery. Miejsce to odwiedza wielu pielgrzymów, a jednym z nich w 1979 roku był Papież Jan Paweł II. Oprócz domu Maryi, odpustowych kramów z pamiątkami, złożyć można swoje prośby i życzenia, napisane na kartce przy Ścianie Życzeń, lub nabrać wody z trzech źródeł. W okolicy domu znajduje się też cysterna na wodę, w której dokonywano aktu chrztu, przez zanurzenie.

Po nitce do kłębka i już tam odkryliśmy kolejny punkt, który chcieliśmy zobaczyć, a mianowicie ruiny jednego z dwunastu antycznych miast jońskich w Azji Mniejszej – Efez.

Cudowne miejsce, warte zobaczenia za wszelką cenę. Myśmy zwiedzali je przy temperaturze prawie 40 °C. Zabezpieczyć trzeba było się w wodę, nakrycie głowy i krem przeciwsłoneczny i bezpiecznie można było zanurzyć się między ślady antycznej historii.Początek powstawania miasta to IX w. p.n.e. choć sąrównież i domniemania naukowców, że mogło już istnieć w XI czy w XIV w. p.n.e.

Jednymi z najważniejszych zabytków w Efezie to: zrekonstruowana Biblioteka Celsusa, widoczna na większości widokówek i zdjęć z tego miejsca, pozostawiająca niezatarte i oszałamiające wrażenia. Świątynie Hadriana, Domicjana, Fontanna Trajana, Odeon, niewielki teatr znajdujacy się w pobliżu Agory. Na zwiedzanie trzeba poświęcić większość dnia, jednak nie żałowaliśmy ani sekundy, a po powrocie do hotelu czekało na nas ciepłe morze i smaczna kolacja.

Kusadasi było kolejnym miejscem, które chcieliśmy zwiedzić. To portowe miasto, leżące nad Morzem Egejskim, sięgające swoimi początkami 3000 lat wstecz, warte jest zobaczenia ze względu na jego bogatą ofertę turystyczną. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Znane w całej Turcji sklepy, oferujace „oryginalne” prawie produkty, restauracje serwujące pyszne potrawy i napoje, dyskoteki czy bary. Drugie oblicze miasta, to zabytkowe miejsca. Wyspa Gołębi – Guvercinada to wizytówka miasta. Znajdujący się na wyspie zamek pochodzi z czasów bizantyjskich. 

Warto się wybrać tutaj wieczorem, by spędzić wśród tych urokliwych uliczek czas na relaks i zwiedzanie.

Kolejne dni poświęciliśmy na kursowanie miejskimi autobusami, zwiedzajac okolicę. Bardzo sympatyczni i uprzejmi mieszkańcy, niejednokrotnie ratowali nam skórę, błądzący turyści widać są powszechnym widokiem i gdy wsiadaliśmy do nieodpowiedniego pojazdu, natychmiast informowali nas, że jadą nie w stronę tego hotelu z którego mamy opaskę, w związku z tym, że nie zawsze udawaliśmy się w stronę miejsca naszego pobytu, to dość często próbowano nas wybawiać z opresji. 

Na szczególną uwagę zasługuje położona 30 km od Kusadasi, miejscowość Sirince. Miejscowość słynąca z hodowli brzoskwiń, a przede wszystkim z produkcji win, między innymi Erkan Önoğlu, wino apokalipsy. Miasteczko w, którym zachowano zwyczaje po panujacych tu wiele lat Grekach. Spacerujac uliczkami można było spróbować lokalnych produktów winiarskich, przepysznej kawy czy bardzo słodkiej herbaty. 

W miejscowości tej miało nastąpić Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Zgodnie z przepowiednią Majów o końcu świata, miejscowość ta zostać miała ocalona.

Największym zaskoczeniem in minus, przynajmniej naszym zdaniem był wyjazd do Pamukale. Miejsce to, oddalone o ponad 200 km od Kusadasi, przywitało nas katastrofą ekologiczną, o której dowiedzieliśmy się od miejscowych, pamiętajacych „stare dobre czasy”. Przedsiębiorcy, chcący zarobić na popularności, tego kiedyś na pewno urokliwego miejsca, pobudowali na wzgórzu hotele, te doprowadziły do degeneracji środowiska naturalnego i zaburzenia gospodarki wodnej, która to przez 14 tysięcy lat tworzyła te tarasy. Obecnie władze tureckie po nakazaniu rozbiórki hoteli, starają się odbudować to miejsce, stworzono Park Narodowy, po naturalnych tarasach zabroniono przemieszczania się turystów, a jedyna trasa udostępniona turystom, wiedzie wokoło sztucznie stworzonych tarasów i tworzonych od nowa nacieków, na szczęście pokrywający osad wapniowy zaczyna pokrywać już betonowe konstrukcje. Obecnie wejscie na te tarasy możliwe jest dopiero po ściągnięciu obuwia, co jest raczej słabo weryfikowane przez pracowników parku.

Niezaprzeczalnym atutem tej okolicy jest niedaleko położona antyczna miejscowość uzdrowiskowa Hierapolis, dzięki której uważamy wyjazd w ten rejon nie całkowicie nieudany, dość dobrze zachowane budowle, mała ilość turystów, cudowna atmosfera, zdecydowanie nadaje temu miejscu otoczkę świetności.

Organizując sobie wakacje all inclusive, całkiem nieźle się wymęczyliśmy. Doszliśmy do wniosku, że nie dla nas dwa tygodnie leżenia plackiem, jednak od życia i nam się należy odrobina luksusu. Pomimo tego, że moglibyśmy moczyć swoje kości w basenach i morzu, wygrzewać się na plaży, doszliśmy do wniosku, że Świat jest piękny bez względu gdzie się pojedzie i szkoda spędzać czas tylko w jednym miejscu. Więc juz zawsze planujemy zwiedzanie, a tytułowe all ….. będzie tylko malutkim dodatkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *