Bari – cudowne miasto nad Adriatykiem. Gdy wybieraliśmy się w to miejsce w głowach kotłowało nam się wiele nieprzyjemnych myśli. Znaliśmy Włochy z wcześniejszych wielokrotnych przyjazdów, jednak tak na południe nie zapuszczaliśmy się (za wyjątkiem Sycylii). Słyszeliśmy wielokrotnie, że to biedny region, że nie ma co tam robić, niezbyt wiele rzeczy jest do zobaczenia.
Na szczęście przyszedł czas by przekonać się o tym osobiście i kolejny raz potwierdzić swoje przekonanie, że to co podoba się mi, niekoniecznie musi podobać się innym i na odwrót.
Do Bari obecnie można dostać się tanimi liniami, nie trzeba poświęcić 20 godzin na podróż samochodem.
Po wyjściu z lotniska, kupiliśmy w „kiosku” bilety autobusowe za 1 euro i dojechaliśmy nimi w niecałą godzinę do centrum miasta.
Opcjonalnie pozostają jeszcze taksówki, droższe prywatne autobusy i pociąg. Jednak jeżeli komunikacja miejska działa, to po co przepłacać?
Wypoczynek w Bari zaplanowaliśmy w naszym stylu, dużo i intensywnie, więc lato odpadało jako, że w tych regionach temperatura przekracza z nawiązką 30 stopni, a sezon urlopowy przyciąga w to miejsce wielu turystów. Odwiedziliśmy tę miejscowość na wiosnę i ryzykując to, że możemy czasami zmoknąć wybraliśmy się w podróż.







Bari to stolica regionu Apulia, pięknego, ale w porównaniu z północnymi i centralnymi regionami Włoch dość biednego. Nasze pierwsze wrażenie jednak po przyjeździe do Bari to unoszący się zapach, zwiedziliśmy dziesiątki włoskich miast i miasteczek, ale w żadnym z nich nie czuliśmy tak przyjemnych „kuchennych” zapachów. Nie trzeba było szukać wąskich uliczek, z malutkimi knajpkami by znaleźć źródło tego zapachu. Pachniało praktycznie wszędzie i wszędzie otaczały nas większe lub mniejsze obiekty serwujące posiłki lub sprzedajace słodycze i inne smakołyki.















W całej Apulii warto sróbować owoców morza i ryb, na targu rybnym w cenie 5 euro spróbowaliśmy świeżo złowione małże, pokropione tylko sokiem z cytryny. Potrawa nie dla każdego, ale to nie przekąska dla każdego. Bogata kuchnia regionu pozwoli znaleźć coś pysznego każdemu. Wokół znajdziemy wiele pizzerii, restauracji serwujacych makarony i owoce morza. Warto spróbować czarną bułkę wyglądajacą jak hamburger z ugrilowaną ośmiornicą.
Ponadto region słynie z:
- Patate riso e cozze – ryżu z ziemniakami i omułkami.
- Sgagliozze – prostokątnych kawałków polenty z mąki kukurydzianej, smażonych w głębokim tłuszczu i sprzedawanych w formie przekąski.
- Popizze – kulek z mąki pszennej, smażonych na oleju.
- Focacci– pieczonego ciasta do pizzy z ziemniakami, ziołami lub oliwkami.
- Taralli – słonawych obwarzanków.
- Panzerotti – dużych, smażonych pierogów z rożnymi nadzieniami.
- Calzone di cipolla – cebulowego ciasta.
Zwiedzajac Bari obowiązkowym punktem jest stare miasto. Przechadzajac się wąskimi uliczkami starówki poczujemy klimat miasta sprzed kilkuset lat. Trzeba zobaczyć Bazylikę św. Mikołaja, miejsce symbol Bari i cel wielu pielgrzymek, zarówno dla katolickich jak i prawosławnych wiernych. Polskim śladem w Bazylice jest pomnik grobowy i grób Królowej Bony, żony Króla Zygmunta I Starego. Pomnik w miejscu pochówku zleciła córka Królowej Bony – Anna Jagielonka.
Kolejnymi wartymi zobaczenia obiektami są:
Romańska Katedra Św. Sabiny – Cattedrale di San Sabino, należy przejść się promenadą Lungomare, życie codzienne mieszkańców i kroki większości turystów kierują się na place – Piazza del Ferrarese i Piazza Mercantile. Przy jednym z wyjść ze starówki oczom ukazał się nam bardzo ciekawy obiekt, a był nim zamek Castello Svevo di Bari – obecnie muzeum i centrum wystawiennicze.
Bari zostawiła nam niezatarte wspomnienia, nie ma może najpiękniejszych plaż we Włoszech, jednak miejsce to odwiedzać będziemy ze względu na inne przymioty. Bari poza tym jest wsaniale skomunikowanym miastem z innymi miastami regionu i dzięki temu pozwala w możliwie krótkim czasie zobaczyć wiele atrakcyjnych miejsc.
W chwili gdy znajdę czas na złożenie relacji z tamtych wojaży, wrzucę tutaj link do niej.












